Szpinakowe tagliatelle z wędzonym łososiem w sosie cytrynowo-śmietanowym

Kolejny szybki makaron. Dla mnie idealny przepis to taki, który pozwoli zjeść coś dobrego chwilę po tym, gdy wrócę do domu zmęczona po pracy.

Składniki (na 2 porcje):
200 g wędzonego łososia
200 g tagliatelle
1 łyżka masła
1 łyżka oliwy
150 ml gęstej śmietany
2 łyżki startego sera pecorino romano
2 ząbki czosnku
½  cytryny (otarta skórka i sok)

Przygotowanie:
Na dużej patelni rozpuść masło. Dodaj pokrojony w grubsze plastry czosnek i podsmaż na małym ogniu aż zmięknie. Uważaj jednak by nie zaczął brązowieć, a raczej się zeszklił i miał delikatne złote przebarwienia. Do czosnku dodaj śmietanę, skórkę i sok z cytryny oraz starty ser. Mieszaj do połączenia składników.

Ugotuj tagliatelle zgodnie z instrukcją na opakowaniu (woda może być mniej słona niż zwykle jeśli twój łosoś jest słony). Gdy makaron będzie jeszcze wilgotny i gorący wlej do niego sos, wędzonego łososia i wymieszaj aby dobrze się połączyły. W razie konieczności popieprz. Jeśli łosoś był słony – uważaj z ilością soli.

Wyłóż na talerze i posyp serem.

Reklamy

Spaghetti aglio e olio

 

Spaghetti aglio e olio było kiedyś potrawą biedoty. Nic dziwnego, ponieważ jest to prosty i tani sposób na makaron. Nic też dziwnego, że pierwszy raz zetknęłam się z nim będąc na studiach… A jednak prosta elegancja – odrobinę rustykalna – sprawiła, że z domostw włoskich chłopów spaghetti aglio e olio trafiło menu porządnych włoskich restauracji.

Gdy pierwszy raz jadłam spaghetti aglio e olio, siedziałam w starej krakowskiej kamienicy. Niebieska lamperia w kuchni, druciana suszarka na naczynia wisząca na ścianie. W głównym pokoju wielka stara szafa z rzeźbionymi drzwiami, która rozdzielała pomieszczenie na dwie połówki zajmowane przez moje koleżanki z czasów plastyka. I to było fajne. Nie wiedziałam co jem, ale było to dobre. Dodatek babcinych buraczków ze słoika teraz mnie bawi, ale wtedy było to wielce smakowite danie.

Starożytni Rzymianie czosnek zostawiali pospólstwu, zaś Alfons, król Kastylii tak go nienawidził, iż wymierzał karę komukolwiek, kto śmiałby stawić się na dworze, cuchnąc czosnkiem.
Pellegrino Artusi

Dziś jednak wersja bliższa oryginału. Odrobinę urozmaicona dodatkiem z włoskiego kręgu kulinarnego – suszonymi pomidorami w oliwie. Uwielbiam ten dodatek – sprawa, że spaghetti staje się złociste i odrobinę kwaśniejsze, choć nic nie jest w stanie zdominować czosnku, który jest tu głównym elementem.

Składniki (dla 1 osoby)
Ilość spaghetti która mieści się w twojej dłoni – użyj wyprodukowanego z pszenicy durum
6-7 ząbków czosnku
4 płaty suszonym pomidorów w oliwie
Oliwa
Twardy włoski ser, np. Grana Padano

Przygotowanie
Zagotuj garnek wody. Wodę posól dopiero wtedy gdy zarznie wrzeć. Od razu wrzuć makaron i jeśli tylko możesz, podkręć bardziej ogień. Dzięki temu woda nie przestanie wrzeć w kontakcie z zimnym makaronem. Makaron gotuj o 1-2 krócej niż jest napisane na opakowaniu.

Na patelni rozgrzej 3-4 łyżki oliwy. Czosnek pokrój w plasterki, a pomidory w paseczki. Wszystko to razem podsmaż na oliwie. Czosnek nie może zbrązowieć ponieważ będzie gorzki i zwyczajnie zacznie śmierdzieć.

Makaron odcedź i potrząśnij kilka razy na sitku. Nie przelewaj zimną wodą – wrzuć gorący, parujący makaron do oliwy z czosnkiem. Zamieszaj. I już.

Wyłóż na talerz o posyp utartym serem.

Spaghetti alla carbonara

Moja mama uwielbia wszelkie makarony z kremowymi sosami. Postanowiłam zrobić jej przyjemność, a przy okazji wypróbować przepis Sophii Loren z książki „W kuchni z miłością”.

Sos carbonara – sos z jajek i boczku – jest daniem kuchni rzymskiej. Może wydawać się ciężkie jednakże np. podanie go z makaronem, który został ugotowany al dente ułatwi jego strawienie. I należy go potraktować jako kompletny obiad. Jak pisze Sophia Loren w swojej książce:

Trzeba zrozumieć, że spaghetti alla carbonara to po prostu kompletne danie, w przeciwieństwie do innych makaronów (w kuchni włoskiej pasta, podobnie jak zupa stanowi pierwsze danie).

Z okazji #CarbonaraDay, który przypada na dzień 6 kwietnia, postanowiłam zagłębić się trochę w historię tego dania i odświeżyć sam artykuł.

Chyba jak każde proste danie, tak i carbonara pochodzi z jadłospisu niższych klas społecznych. Istnieje wiele hipotez na temat jego korzeni. Najprawdopodobniej, co jednak jest najtrudniejsze do zweryfikowania, danie to pochodziło z gastronomicznych tradycji apenińskich producentów węgla drzewnego (carbonari w rzymskim dialekcie), którzy przygotowywali sycące posiłki przy użyciu łatwo dostępnych i łatwych do przechowywania składników.

Druga hipoteza prowadzi do kuchni neapolitańskiej i pierwszej akredytowanej dokumentacji przepisu przez Ippolito Cavalcanti w Traktacie z 1837 roku.

Istnieje także przypuszczenie, że ​​to Ancel Keys, „wynalazca” diety śródziemnomorskiej, stworzył danie ze sproszkowanego żółtka, boczku i spaghetti, aby zwiększyć poziom węglowodanów amerykańskich żołnierzy podczas wysiłków wojennych we Włoszech w 1942 r.

Składniki dla 6 osób
600 g spaghetti (koniecznie z pszenicy durum)
200 g boczku
6 żółtek
2 łyżki śmietany
2 łyżki startego sera pecorino (lub parmezanu)
natka pietruszki
1 spora łyżka masła
1 łyżka oliwy
mały ząbek czosnku
sól i pieprz

Przygotowanie
Na patelni rozpuść masło z oliwą. Podsmaż pokrojony w kostkę boczek (Antonio Carluccio polecał guanciale lub pancettę, ja – nie mając nic z tego – wykorzystałam boczek pieczony lokalnej firmy Woźniak).

W miseczce ubij żółtka ze śmietaną, startym ząbkiem czosnku, serem oraz solą i pieprzem. W oryginalnym przepisie nie ma czosnku i możesz go pominąć, jeśli zależy ci na większej autentyczności. Puryści uznają tylko pięć składników carbonary: boczek, ser, jajko, sól i pieprz. Antonio Carluccio w swojej wersji sosu carbonara nie używał także śmietany. Kwestia twojej decyzji.

Ugotuj spaghetti  (polecam o 1-2 minuty krócej niż czas podany na opakowaniu, choć wszystko zależy od gusty, jednak te 1-2 minuty sprawią, że makaron będzie naprawdę al dente). Musisz to zrobić w ostatnim momencie, tak żeby boczek i sos jajeczny byłby gotowe do połączenia z gorącym makaronem. Z gotującego się makaronu odlej około pół kubka gorącej wody, która zostanie wykorzystana potem. Makaron odcedź, ale nie przelewaj zimną wodą.

Wrzuć makaron do garnka i zalej gorącym tłuszczem i boczkiem. Wymieszaj. Następnie dodaj wodę pozostałą z gotowania. Wymieszaj. Wlej jajeczny sos, dodaj pietruszkę i zamieszaj ostatni raz.

Posyp natką i serem, oprósz pieprzem i podawaj od razu bez zwłoki ponieważ gorący makaron jest najlepszy.